Mimo, że Japonia w XX wieku została zalana nieprawdopodobną ilością betonu, Japończycy nie przestali kochać natury. Parki, ogrody, miniaturowe ogródki, umieszczane nawet na najmniejszych skrawkach ziemi w zatłoczonym Tokio, to absolutna norma. Zieleń w Japonii można łatwo znaleźć absolutnie wszędzie, bez względu na to, czy znajdujemy się w wielkim mieście, czy w mniejszych miejscowościach. Jeśli chodzi o projektowanie wszelkiego rodzaju parków i ogrodów, Japończycy osiągnęli w tej dziedzinie absolutne mistrzostwo, tworząc oazy zieleni w najróżniejszych formach, od naturalnych parków, wyglądających niczym wycięte kawałki surowych terenów leśnych, po uporządkowane do najmniejszego detalu ogrody zen.
Nie pierwszy i nie ostatni raz wybieramy się do zielonych części Tokio i okolic. Tym razem odwiedzimy dwa dosyć różne, zielone miejsca. Będzie to powstała w XIV wieku świątynia zen Hokokuji w Kamakura wraz ze znajdującym się na jej terenie 500-letnim laskiem bambusowym oraz niezwykły miejski park w samym środku Tokio, wpasowany pomiędzy strzeliste wieżowce. Dla każdego coś miłego. A zatem, miłego parkowania.
Och, nocne Tokio. Dopiero wtedy można ujrzeć tą niezwykłą metropolię w prawdziwym świetle. To miasto właśnie wtedy odsłania swą prawdziwą naturę, miejsca pełnego poukrywanych atrakcji, niespodzianek, zakamarków. Nie w tym rzecz, że za dnia ich brakuje. Rzecz w tym, że po zmroku to miasto wychodzi z ukrycia i oddaje nam to, co w sobie skrywa najlepszego.
W kolejnych częściach "Tokijskiego szwendacza" ujrzymy o wiele więcej nocnego Tokio, centrów pełnych kolorowych świateł, ale również tych bardziej nastrojowych zakamarków, które nie mniej kuszą, niż zalane kolorowymi światłami i dźwiękami centra tokijskich dzielnic.
Tutaj należałoby wyjaśnić jeszcze jedną rzecz. Tokio nie ma centrum. Pomijając to tradycyjne, którym jest Pałac Cesarski, ale ono jest nieistotne z praktycznego punktu widzenia. Tokio składa się z dzielnic, przez niektórych zwanymi miasteczkami, przez innych wioskami, niemniej jednak chodzi o to samo. Każda z dzielnic jest integralną częścią Tokio, ale jednocześnie osobną komórką, posiadającą własną specyfikę, objawiającą się na wielu płaszczyznach: rodzajem zabudowy, doborem dominujących sklepów i punktów usługowych, klasą hoteli, rozrywek i kuchni.
Każda z tokijskich dzielnic ma swoje własne centrum, znajdujące się wokół głównej stacji kolejowej. Zasada jest mniej więcej taka, że czym dalej od stacji, tym mniej sklepów, restauracji i wszelkich przybytków rozrywki. Oczywiście nie dotyczy to dzielnic, które są w całości nastawione na rozrywkę, bo tutaj skala jest o wiele większa. Jedne dzielnice osiągają pełnię aktywności za dnia, inne wieczorami i nocą, a niektóre funkcjonują na pełnych obrotach całą dobę. To, co zobaczycie w naszych filmach, to tylko blady przedsmak tego, co oferuje to miasto.
Inna rzecz, że nasze szwendanie nie ma polegać na tym, aby pokazywać wszystko, zresztą to jest niemożliwe w jednym, nawet najdłuższym filmie, a raczej na tym, aby zwolnić, usiąść i poprzyglądać się, jak funkcjonują mieszkańcy tej metropolii, która mimo swej potęgi, posiada klimat zupełnie inny, niż by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać. Na filmie ujrzymy miejsca, które pokazują, jak klimatycznym i kameralnym miejscem jest Tokio. I wcale nie trzeba tych miejsc specjalnie szukać, one są wszędzie i co zadziwiające, jest ich nie mniej, niż tych zatłoczonych centrów dzielnic. Wystarczy skręcić w dowolną uliczkę, aby nagle znaleźć się w cichym i prawie pustym zakątku. To naprawdę fantastyczna rzecz. Oto słynna japońska umiejętność płynnego łączenia skrajności.
No dobrze, dosyć tego gadania. Zapraszam na kolejną porcję szwendania po ulicach Tokio. Usiądźcie wygodnie i dajcie się porwać magii tego miejsca.
Szwendanie się po Tokio jest jak nie kończące się odpakowywanie wciąż nowych prezentów, pojawiających się niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pod rozłożystą, pachnącą lasem choinką. Znacie to uczucie? To naładowane dziwnym napięciem wrażenie, że za chwilę zdarzy się coś wspaniałego. I mniej więcej właśnie tak działa na mnie to miasto. Gdziekolwiek bym nie był. O każdej porze dnia i nocy. Ten miejski labirynt pełen niespodzianek pochłania mnie bez reszty.
Odcinek, który tu prezentuję, jest chyba najbardziej "naturalnym" filmem, jaki dotąd powstał w naszej serii, bo pozwala poczuć Tokio takim, jakie jest ono naprawdę. Nie łudźcie się jednak, że to wszystko, co ma do zaoferowania to miasto. To zaledwie blade preview. Niewiele jednak więcej można zrobić, dzisiejsza technologia bowiem jeszcze nie pozwala nagrywać emocji i zapachów oraz patrzeć na świat w tak obszerny sposób, jak czynimy to własnymi oczami, a zatem ta "filmowa miejska impresja" musi na razie wystarczyć. Mam nadzieję, że udało mi się przekazać choć odrobinę wrażeń, jakich doświadcza się, będąc tam osobiście.
Przedstawiony w tym odcinku obraz Tokio jest surowy, ale jednak nie do końca, bo nie byłem się w stanie chwilami powstrzymać, aby nieco nie podkręcić emocji w odpowiednich momentach, podkreślając klimat danego miejsca, czy też zjawiska odrobiną muzyki i dodatkowego montażu. Całość jest również wzbogacona licznymi komentarzami, które nie zawsze mają za zadanie przekazać jakieś informacje, ale raczej emocje, wrażenia, klimat. Nie oczekujcie tu również jakiejś dynamicznej akcji, lecz wygodnie usiądźcie, rozluźnijcie się i dajcie się delikatnie porwać temu miastu. Postarajcie się je wyczuć poprzez wyświetlany na monitorze obraz.
Oto pierwsza porcja odcinka 18, składająca się z trzech ok. półgodzinnych części. Będziemy się tu głównie poruszać po Tokio podczas dnia, przede wszystkim ulicami, ale zajrzymy na chwilę również w różne zakamarki. Podróż zaczniemy od niepozornej dzielnicy Sangen-jaya, aby potem poskakać po różnych ciekawych miejscach, takich jak: Shibuya, Akihabara, Harajuku, Ginza, Minami-senju czy Ikebukuro. Poobserwujemy codzienną miejską krzątaninę i przepływający arteriami tego miasta kolorowy tłum ludzi. Po prostu, poszwendamy się. Zapraszam.
Dlaczego z zacięciem wspinamy się na różnego rodzaju platformy widokowe, aby z uczuciem niejakiego triumfu podziwiać panoramy nierzadko zadymionych miast? Niech każdy sobie sam odpowie na to egzystencjonalne pytanie. W moim przypadku wystarczająco dobrym powodem jest zrobienie dobrego zdjęcia, czy też dobrego ujęcia na podręcznej kamerze. I mimo, że byliśmy pozbawieni statywów i beztrosko poniewierani przez dmuchający znad zatoki tokijskiej wiatr, mam nadzieję, że udało nam się przekazać choć odrobinę wrażeń, które były naszym udziałem, mimo że przekazujemy je za pomocą tej bardzo niedoskonałej technologii zapisu naszej rzeczywistości.
W naszym cyklu już niejednokrotnie przedstawialiśmy filmy z właśnie tego typu wypraw, których celem było ukazanie panoramy tego niezwykłego miasta, jakim niewątpliwie jest Tokio. Tematu z pewnością jeszcze nie wyczerpaliśmy, chociażby dlatego, że czeka nas wejście na właśnie uruchamiane, gigantyczne Tokyo Sky Tree, czy też... lot helikopterem. Wszystko przed nami. Tymczasem jednak zapraszamy na dach jednego z najwyższych budynków w tokijskiej dzielnicy Roppongi.
Powiem szczerze, że ja osobiście wolę podziwiać to niezwykłe miasto z poziomu gruntu, gdyż o wiele bardziej fascynują mnie wąskie tokijskie uliczki, skrywające za każdym zakrętem niezliczoną liczbę tajemnic, niż niekończąca się panorama bezkresnego miasta, obserwowana z lotu siedzącego na gzymsie, podtrutego wróbla. Niemniej jednak polecam każde z tych doświadczeń. Dlaczego? Bo życie warto obserwować z różnych perspektyw, aby nauczyć się tolerancji, bezstronności, samodzielnego myślenia i robienia zdjęć bez statywu.
Automaty (głównie) z napojami to dobrodziejstwo do którego natychmiast się przyzwyczajamy mieszkając w Tokio. Napoje w automatach są średnio dwa razy droższe niż w zwykłym sklepie spożywczym, ale za to są wszędzie i z czystą radością płacimy dodatkowe jeny za tę fantastyczną wygodę. Automaty z napojami to nie tylko maszyny do sprzedaży napojów, ale zjawisko kulturowe. To miejsca, gdzie na pobliskich murkach przysiada młodzież, to też miejsca gdzie można się natknąć na różnego rodzaju limitowane wersje napojów, co przeradza się w swoiste hobby, polegając na polowaniu na najciekawsze napitki.
W Tokio właśnie zaczął pojawiać się nowy typ automatu, który zamiast tradycyjnej wystawki z atrapami opakowań i migających przycisków, oferuje nam skok w XXI wiek, bowiem został on wyposażony z wielki wyświetlacz LCD, dzięki czemu stał się czymś więcej niż maszyną do sprzedaży napojów, a jest już urządzeniem multimedialnym. Nakręciliśmy te zdjęcia dwa tygodnie temu specjalnie dla was. Sami zobaczcie, jak to nowe cudo się prezentuje.
W naszej filmowej serii (podróżniczo-informacyjno-edukacyjnej) przedstawiamy zazwyczaj miejsca, zjawiska i wydarzenia, rzadko jednak udaje nam się zarejestrować spotkania z niezwykle ciekawymi ludźmi, które przecież również podczas naszych licznych wojaży po Japonii mają miejsce. Tym razem jednak się udało. Mam niekłamaną przyjemność przedstawić polskim fanom Japonii dwójkę niezwykle interesujących ludzi, którzy mimo że mieszkają w Japonii, zakochani są w jej popkulturze nie mniej, niż my, tęskniący za nią gajdzini z japonofilskim zacięciem.
Morinosuke Kawaguchi zafascynowany jest sposobami w jaki Japończycy wykorzystują technologię, aby tworzyć przedmioty i zjawiska, na które zachodnia część naszej planety patrzy często z różnie zintensyfikowaną konsternacją tudzież zachwytem. Rozbiera na części pierwsze japoński sposób myślenia i przez pryzmat rodzimej popkultury wyjaśnia, skąd to się bierze i jak działa. Patrząc na tego ubranego w elegancki garnitur (akurat nie na naszym filmie) wicedyrektora w wielkiej międzynarodowej firmie, nie przyszłoby nam do głowy, że mamy jednocześnie do czynienia z zagorzałym fanem japońskiej popkultury, do którego można zastosować tak często kontrowersyjnie dzisiaj odbierane terminy, jak: "otaku" oraz "geek". Nie tak bowiem zwykliśmy postrzegać tego typu osoby, nawet my, fani japońskiej popkultury spoza Japonii. Okazuje się jednak, że zjawisko fascynacji światem japońskiej kultury popularnej może przyjmować i przyjmuje najróżniejsze formy, bowiem ma ono wiele obliczy, co między innymi próbuje nam również uzmysłowić Morinosuke w swoich książkach, na wykładach i w filmach. Znajdziecie go oczywiście również w internecie, m.in. na jego stronie.
Morinosuke nie tylko nie wstydzi się swojej pasji, ale również stara się nią dzielić i propagować pozytywny obraz fana japońskiej popkultury i japońskich innowacji na świecie. A wszystko robi to nie tylko z fanowskim zacięciem, ale również jako osoba obeznana z technicznymi zagadnieniami, związanymi z konstrukcją i zastosowaniem różnorakich urządzeń, stworzonych przez i dla fanów. Prezentując nam je, wyjaśnia nam również, jak myślą Japończycy.
Morinosuke nie tylko pisze książki, prowadzi wykłady i nagrywa filmy, które można ujrzeć m.in. w internecie, ale również pojawia się w japońskich mediach, w rodzimej telewizji NHK, gdzie między innymi także przybliża widzom zagadnienia związane z tak bliską mu japońską techniką i popkulturą, a także chętnie pojawia się na zagranicznych imprezach (tutaj puszczam oczko do organizatorów konwentów m&a w Polsce).
Równie interesującą osobą, towarzyszącą Morinosuke, jest jego żona Judit Kawaguchi. Judit jest niezwykle energiczną i zjawiskową dziennikarką, również rozkochaną w japońskiej popkulturze, współpracującą z gazetami, m.in Japan Times i telewizją oraz również obecną w internecie, jako autorka wielu fascynujących wywiadów i artykułów na przykład na swoim fanblogu. To właśnie Judit pełni funkcję menedżera Morinosuke, któremu ułatwia promowanie jego książek, organizację spotkań i tworzenie wielu różnorodnych materiałów promocyjnych.
Judit i Morinosuke Kawaguchi to fascynujący i przesympatyczni ludzie, których polubiliśmy od pierwszego spotkania, z którego nieliczne migawki możecie ujrzeć właśnie w poniższych dwóch odcinkach specjalnych naszej serii. Spotkanie miało miejsce w Tokio w kwietniu 2011 roku, zaledwie ponad miesiąc po sławnym i wtedy wciąż jeszcze aktualnym kataklizmie, który 11 marca tego samego roku nawiedził północno-wschodnią Japonię. Stąd pojawiający się w filmie temat możliwych opcji pomocy dla załamującego się japońskiego ruchu turystycznego, towarzyszący naszym dyskusjom na temat wielu aspektów japońskiej popkultury i... zachwycaniu się japońską kuchnią, gdyż spotkaliśmy się w miejscu, które nie było obojętne naszym kubkom smakowym. A i mamy nadzieję, że nie będzie też obojętne kubkom smakowym naszych widzów, pomimo zawężenia bodźców tylko do części wizualnej.
Jak już wspomniałem, prezentowane tu filmy są tylko migawkami naszego (pierwszego) spotkania (których potem było więcej). Szczerze mówiąc nie planowaliśmy upubliczniać tego materiału, gdyż użyłem tu kamery jako dyktafonu (stąd ujęcia z poziomu stołu), aby zachować w pamięci wszystko, co omawialiśmy, a było tego naprawdę sporo. Ostatecznie jednak z ok. pięciu godzin nagrania wybraliśmy kilka krótkich scenek, które uznaliśmy za warte upublicznienia. To było luźne, prywatne spotkanie, stąd nasze wypowiedzi nakładają się na siebie i czasami trudno wyłapać o czym mówimy. Dlatego podczas montażu filmów staraliśmy się wam to ułatwić licznymi przypisami oraz polskimi napisami, które nierzadko zamiast być tłumaczeniem, są raczej wytłumaczeniem treści naszych wielogodzinnym rozmów, których tu nie ujrzycie.
Pisząc te słowa już wiem, że za kilka tygodni znowu spotkam się z Judit i Morinosuke w Tokio, tym razem jednak planujemy już nagrać specjalny materiał, również z dedykacją dla polskich widzów, a co z tego wyniknie, sami wkrótce zobaczycie.
Tymczasem zapraszam na pierwszy odcinek specjalny drugiej serii "Japonii oczami fana", którego polecam również fanom japońskiej kuchni, gdyż spotkanie to zostało zarejestrowane w tradycyjnej japońskiej restauracyjce, prowadzonej przez tą samą rodzinę od trzech pokoleń, podającą m.in. fantastyczną tempurę i makaron soba. Odcinek nosi tytuł "Tokyo Tempura Dinner". Warto tu również dodać, że jest to pierwszy przypadek w naszej serii, realizacji odcinka w języku angielskim (z dołączonymi polskimi napisami).
Akcja drugiego odcinka specjalnego ma miejsce w pobliskim pubie, również w tokijskiej dzielnicy Ueno, a odcinek ten nosi tajemniczy tytuł "Morinosuke Kawaguchi`s Treasure Box". A co zawiera tytułowa "skrzynia ze skarbami", musicie się już przekonać sami, oglądając poniższy film w którym Morinosuke zaprezentuje nam kilka ciekawych i zabawnych jednocześnie przedmiotów, związanych z japońską gadżetologią. Dodam tylko, że skrzynia ze skarbami należąca do Morinosuke jest o wiele większa, a to co tu zobaczycie, to tylko blady przedsmak tego, co można w niej znaleźć. Dlatego na pewno jeszcze do tematu powrócimy.
Na podsumowanie również dodam, że nasze spotkanie obfitowało w wiele ciekawych zdarzeń. Jednym z nich była pewna dystyngowana starsza Japonka, która w pewnej chwili podeszła do nas i śliczną angielszczyzną zapytała, skąd przyjechaliśmy? Chwilę potem zaczęła nam z przejęciem dziękować, że odwiedziliśmy Japonię w tym niezwykle trudnym okresie, gdy 90% turystów przerażonych paniką rozsiewaną przez światowe media wyjechało z kraju, co doprowadziło do załamania przemysłu turystycznego z którego żyje tysiące, często rodzinnych, małych firm w całej Japonii. Te detale oczywiście pominęła, ograniczając się do samych podziękowań, ale my bardzo dobrze znaliśmy sytuację w kraju i słowa wyjaśnienia były tu zbędne. Takich ludzi, zwłaszcza starszych, którzy zatrzymywali nas na ulicy i dziękowali za to, że tu jesteśmy i w ten sposób ich wspieramy, spotkaliśmy potem o wiele więcej...
Z zabawnych wydarzeń natomiast (bo takie głównie było to spotkanie) warto również wspomnieć, że podczas naszej wesołej konwersacji niezwykłą karierę zrobiło polskie słowo "koronka", które nasi japońscy przyjaciele uznali za niezwykle sympatyczne i doskonale nadające się na imię dla jakiejś bardzo słodkiej (kawaii!) japońskiej postaci z anime. A co wy o tym sądzicie?
A na koniec garść dodatkowych linków i filmów informacyjnych, stworzonych przez Morinosuke i Judit, które pomogą wam lepiej poznać Morinosuke oraz jego pasję.
Najszybszy skrót, kim jest i co robi Morinosuke:
Krótki wykład, czym jest tajemnicze urządzonko zwane "puti puti":
Na tym krótkim filmie dotyczącym serii europejskich wykładów prowadzonych przez Morinosuke, ujrzycie m.in. tajemniczą skrzynke pełną skarbów:
DROGI WIDZU! Filmy, które oglądasz na tym blogu, publikowane są na DWÓCH kanałach YOUTUBE. Możesz je subskrybować, dzięki czemu będziesz natychmiast powiadamiany o każdej nowości! Kliknij na buttony poniżej i bądź na bieżąco!
Japonia oczami fana w The Japan Times
Japonia oczami fana trafiła na łamy The Japan Times.