W Tokio, metropolii z betonu, stali i szkła, nie brakuje zieleni. Jest ona wkomponowana absolutnie wszędzie, w przydomowych ogródkach, pomiędzy wieżowcami, na ścianach i dachach budynków, na tarasach, podwórkach, murkach i ogrodzeniach, w restauracjach, hotelach, na każdym niemal zakręcie i wciśnięta w każdy kawałek wolnej przestrzeni.
Oto jeden z wielu przykładów, jak estetycznie i naturalnie zarazem, można zakomponować przestrzeń pomiędzy wielkimi wieżowcami. Jak czasami niewiele potrzeba, aby smutny, betonowy krajobraz, nabrał życia. Japończycy tłoczą się na niewielkim procencie powierzchni swojego kraju i każdy metr kwadratowy, a już zwłaszcza w Tokio, jest na wagę złota, a mimo to jego mieszkańcy starają się upychać zieleń gdzie tylko jest to możliwe.
Dodatkowym elementem tokijskiego krajobrazu są niesamowicie dostojne i hałaśliwe kruki (karas), które dają o sobie znać na każdym niemal kroku. Ma to swój urok. Kruki siedzące na charakterystycznych i wszechobecnych w Japonii kablach rozciągniętych pomiędzy słupami, to klasyczny widoczek, znany chociażby z wielu mang i anime.
Zgodnie z obietnicą, wracamy do obłędnie gadżeciarskiej i kolorowej dzielnicy Tokyo, Akihabary. Tym razem przespacerujemy się główną ulicą tego niezwykłego miejsca wieczorową porą, wtedy bowiem Akihabara ukazuje swe prawdziwe oblicze, zalane feerią barw i dźwięków.
Oto krótki spacer po głównej ulicy Akihabary oraz w okolicach bardzo charakterystycznego wyjścia ze stacji w samym centrum dzielnicy. Przyjrzymy się zgiełkowi, jaki panuje tu po zapadnięciu zmroku, podejrzymy tokijską policję oraz zatrzymamy się przy punkcie z crepami, bardzo lubianymi przez tokijczyków słodkimi naleśnikami, owijanymi wokół różnych słodkości.
I oto druga część naszego nocnego spacerku, tym razem przyjrzymy się bliżej wejściom do znanych przybytków fanowskich, mieszczących się przy głównej ulicy Akihabary, zwrócimy uwagę na młodych ludzi, zatrudnianych przez licznie tu obecne sklepy i punkty usługowe oraz powspominamy Dejiko, maskotkę sklepu Gamers, bohaterkę Akihabary njo. Kto pamięta serię "Di Gi Charat", ten wie, jak szalone potrafią być maskotki japońskich firm.
Tokyo posiada najdoskonalszy na świecie system komunikacji miejskiej. Poruszanie się tokijskim metrem i koleją naziemną to czysta przyjemność, pod warunkiem, że nie trafimy na tłum w godzinach szczytu, ale to właśnie wtedy tokijska komunikacja miejska pokazuje, na co ją naprawdę stać.
Jednym z bardzo prostych i fantastycznie sprawdzających się w praktyce, stosowanych tu udogodnień, jest karta magnetyczna Suica, która ułatwia nam poruszanie się i korzystanie z gigantycznego tokijskiego systemu miejskiej komunikacji. Kartę tę można łatwo zdobyć w jednym z punktów obsługi klienta (m.in. już na tokijskim lotnisku Narita) oraz w jednym z wielu automatów. Dzięki karcie Suica nie oszczędzamy pieniędzy, lecz czas, gdyż dzięki niej możemy się płynnie poruszać pociągami i autobusami miejskimi, a także dokonywać zakupów w automatach z napojami, małych sklepach spożywczych typu konbini oraz kioskach.
Tokyo to gigantyczna, zatłoczona metropolia. Życie w tym mieście dostarcza wielu wspaniałych przeżyć, ale jeśli chcemy tu mieszkać, musimy się pogodzić z tym, że najprawdopodobniej metraż naszego mieszkania nie będzie zbyt imponujący. Typowe, tokijskie, małe apato (mieszkanie) nie zostało bowiem stworzone do przebywania w nim całymi dniami, to bardziej miejsce na osobiste rzeczy, służące do spania i przygotowywania prostych posiłków, bo i tak całe życie towarzyskie w tym mieście odbywa się poza domem. Tokijskie mieszkanka to konstrukcje bardzo praktyczne i doskonale przemyślane.
Oto typowy przykład tokijskiego lokum, które sfilmowałem na miejscu specjalnie dla was. Oczywiście, nie jest to jedyna opcja, ale bardzo tu popularna. W Tokyo istnieją firmy specjalizujące się w wynajmie mieszkań i nawet gajdzin może zamieszkać w tokijskim apato. Przy pobytach dłuższych niż kilka tygodni jest to bardzo opłacalna opcja.
Oto jeden z wynalazków Japończyków, okrzyknięty swego czasu przez wielu "dziwactwem". Ale wiecie co? Nie takie dziwactwo dziwne, jak się temu bliżej przyjrzeć. Tlen to bardzo przydatny gaz i wciągnięcie go w odpowiedniej ilości może znacznie poprawić wasze samopoczucie. Działa to zupełnie inaczej niż kawa i inne dopalacze, być może słabiej, ale za to jest w pełni nieszkodliwe, a nawet dobroczynne; pod warunkiem, że nie przesadzicie, bo przedobrzyć oczywiście można ze wszystkim.
Wiedziony naturalną ciekawością, będąc w Tokio, zakupiłem tenże pojemnik z tlenem i zaaplikowałem go sobie w dwóch podejściach, część od razu, a drugą część podczas kręcenia tego filmiku. Sami zobaczcie, jak to wygląda.
Ekipa JOF miała przyjemność gościć na wrocławskim konwencie miłośników japońskiej popkultury, Baka 2011. Jak zwykle działo się bardzo wiele i jak zwykle nie mogliśmy być wszędzie, ale i tak staraliśmy się uchwycić w naszej wszędobylskiej kamerze wszystko, co tylko się dało (i nie dało). Efektem tego pokrętnego kręcenia są te cztery nagie filmiki, na których obnażamy prawdziwe oblicze zalanej japońskim różem wyobraźni fanów nihońskiej popkultury. Już (prawie) tradycyjnie mieliśmy również przyjemność spotkać się z wami na czwartym z kolei, JOFowym panelu. Co prawda prowadzący lekko niedomagał z powodu dręczącej go grypy, ale jak zwykle gorąca atmosfera panująca na spotkaniu okazała się nieoceniona i wszystko przebiegło bez komplikacji. Oto wynik tego całego zamieszania, widziany obiektywem kamery umieszczonej gdzieś wewnątrz. Nawet nie pytajcie, gdzie.
Cięcie pierwsze: czyli klip pełen krwi i obdzieranych z ubrań niewiast. Uwaga: przed obejrzeniem zapoznaj się z lekarzem lub farmaceutką oraz sprawdź stan swojego serca!
Cięcie drugie: na którym poznajemy mocarnego Baloo i zgadujemy zagadki muzyczne przygotowane przez Tenno. No wiecie, ten... no... jak mu tam...?
Cięcie trzecie: panel na którym padła rekordowa liczba dziwnych pytań, dotyczących Japonii. Na pytania jeszcze dziwniej odpowiadał zwalony z nóg MrJedi.
Cięcie czwarte: wykonane dnia następnego, podczas wycieczki do wrocławskiego ogrodu japońskiego. Ofiar w wycieczkowiczach nie stwierdzono, bo wszystkie ofiary zostały zjedzone przez zombi.
DROGI WIDZU! Filmy, które oglądasz na tym blogu, publikowane są na DWÓCH kanałach YOUTUBE. Możesz je subskrybować, dzięki czemu będziesz natychmiast powiadamiany o każdej nowości! Kliknij na buttony poniżej i bądź na bieżąco!
Japonia oczami fana w The Japan Times
Japonia oczami fana trafiła na łamy The Japan Times.