Wrocławskie Hanami :: spotkanie pierwsze: wiśniówka-deszczówka
Gdy planowałem wrocławskie hanami na początku 2013 roku, nie sądziłem, że tegoroczna wiosna będzie aż tak kapryśna, przypominając raczej wyjątkowo deszczową jesień, aniżeli z utęsknieniem wyczekiwaną, słoneczną wiosnę. Gdy piszę te słowa półtora miesiąca po spotkaniu, za oknem nadal pada, a słoneczne dni zdają się występować tylko w ramach krótkich przerywników na reklamę prawdziwej, wiosennej pogody. Hanami, czyli podziwianie kwiatów - kwitnących kwiatów wiśni, to tradycyjne japońskie święto, które uzależnione jest od słonecznej pogody. Niestety, mimo przełożenia spotkania o tydzień, matka natura w ostatniej chwili odmówiła nam współpracy i zamiast planowanego słońca, lub opcjonalnie, lekkiego zachmurzenia, zafundowała nam prawdziwą ulewę. Nie było więc rady, musieliśmy w trybie natychmiastowym ewakuować się pod dach. No cóż, nie było to typowe hanami. Nie znaczy to jednak, że spotkanie należy zaliczyć do nieudanych.Z zapowiedzianych około 250 osób, przybyła około 1/3, co akurat wystarczyło na zapełnienie niewielkiego lokalu, który opanowaliśmy w całości. Wiele z zaplanowanych atrakcji się nie odbyło, ale niektóre nie tylko udało się zrealizować, ale również odniosły one wśród "hanamowiczów" niemały sukces. Ot, chociażby mini cosplay, w którym główną nagrodą była butelka wybornej sake lub konkurs księgarni Matras, która m.in. ufundowała nam tomiki popularnych mang, nie wspominając już (o, a jednak wspomniałem) o zabawie w "Króla", która okazała się prawdziwym megahitem. Uczestnicy naszego spotkania udowodnili starą prawdę, że jakość zabawy zawsze zależy od nastawienia i dobrego towarzystwa. Byliście zatem najlepszym towarzystwem.
Działo się naprawdę wiele, a to, co ujrzycie na filmie, to - jak zwykle - telegraficzny skrót wybranych (uwiecznionych) fragmentów wydarzeń. Przepraszam też za panujący wokół półmrok (w rzeczywistości było jaśniej), lecz kamera, którą rejestrowano wydarzenie, nie była przystosowana do takich warunków, bo wszak i cała impreza miała odbyć się w promieniach słońca. W ramach bonusu, na końcu filmu, dodałem kilka ujęć nakręconych w Tokio podczas hanami w roku ubiegłym. Mam nadzieję, że dzięki temu zrozumiecie o co mi chodzi, gdy w filmie "marudzę", że nasze spotkanie, choć udane, to jednak nie jest "prawdziwym hanami". Niemniej jednak po czasie przyznaję, że samo wydarzenie było wielkim sukcesem i to dzięki Wam! Byliście wspaniali. Mam nadzieję, że tegorocznej wiosny i lata, będzie nam dane spotkać się jeszcze nie raz pod gołym, słonecznym, wrocławskim niebem (obserwujcie mojego Facebooka i Twittera!), aby porozmawiać o naszej wspólnej pasji, i nie tylko.
Chciałbym, aby spotkania z cyklu "Wrocławskie Hanami" wpisały się na stałe w program wrocławskich atrakcji i za każdym razem były większe i atrakcyjniejsze. Szkoda tylko, że ze względu na specyfikę tego święta, zawsze będziemy skazani na humory matki natury. Oby była dla nas w przyszłości jak najłaskawsza. Do zobaczenia!
![]() |
| Hanamowicze musieli się schronić przed deszczem pod pobliskimi drzewami. Było przytulnie. |
![]() |
| MrJedi pod totorową parasolką. |
![]() |
| Zdjęcie zbiorowe było prawdziwym wyzwaniem. Nie było szans, aby zmieścili się wszyscy. |
![]() |
| Kapitan Jack Sparrow miał pieczę nad ostrym sosem chili i butelką sake. Jakoś to przetrwaliśmy. |


























