Kimono i jeansy czyli jak współczesna moda japońska czerpie z przeszłości

11:40:00 MrJedi 1 Comments




Idąc jedną z głównych ulic tokijskiej dzielnicy Shibuya w piękny, słoneczny dzień, dostrzegam grupę młodych kobiet, ubranych w typowym dla tej dzielnicy i ich wieku stylu. Jedna z nich zwraca moją szczególną uwagę. Nie dlatego, że wyróżnia się doborem stroju, makijażu, zachowaniem, czy urodą, bo wszystkie są równie interesujące. – To jest mężczyzna – słyszę wyjaśnienie, patrząc ze zdziwieniem w kierunku wskazywanym przez mojego japońskiego kolegę.

Przebywając nieco dłużej w Japonii szybko dostrzegamy, czym właściwie dla jej mieszkańców jest moda. To już nie tylko sposób na okrycie swojego ciała, lecz przede wszystkim podkreślenie swojej indywidualności: osobistej, zawodowej i kulturowej. Jest to zjawisko, które każdemu przybyszowi z zewnątrz bardzo szybko rzuca się w oczy. Nie mówimy tu zresztą wyłącznie o czasach współczesnych. Podróżnicy odwiedzający ten kraj już przed setkami lat podkreślali niezwykłą barwność tutejszych strojów. To, w co się ubierasz, ma tu wyjątkowe znaczenie; po pierwsze dlatego, że mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni, żyjąc w konserwatywnych ramach społecznych, gdzie zwykło się stawiać interes grupy ponad jednostką, odczuwają potrzebę podkreślania swojej indywidualności; po drugie to samo społeczeństwo przykłada wyjątkową wagę do „masek” i pozorów, które są często ważniejsze niż rzeczywisty obraz. Ta filozofia myślenia i bycia, najbardziej wyraziście rzuca się w oczy w bardzo gęsto zaludnionych obszarach takich jak Tokio i znajduje swoje odbicie również w sposobie ubierania się. Ulice tego miasta to szaleństwo stylów i pomysłów, a jego mieszkańcy bawią się modą, nawet tą zwykłą i codzienną. Powoduje to, że stolica Japonii tętni życiem, kolorami i zaskakuje nowymi ideami na każdym kroku. Japończycy uwielbiają inspirować się i przerabiać klasyczne pomysły i w tego rodzaju kreatywności nie mają sobie równych.




On i ona w jednym


Przebieranie się mężczyzn za kobiety, nie jest w japońskim społeczeństwie zjawiskiem nowym. – Robimy to od kilkuset lat, choćby w teatrze kabuki, a mimo to cudzoziemcy nadal się dziwią – mówi mi z uśmiechem jeden z moich japońskich znajomych. – Oczywiście bardziej konserwatywna część japońskiego społeczeństwa, która ceni sobie takie zabiegi w tradycyjnej sztuce, niekoniecznie musi je akceptować w wykonaniu japońskiej młodzieży, ale to już inna historia – dodaje ze śmiechem. Mężczyźni przebierający się za kobiety, to we współczesnej Japonii zjawisko tak powszechne, jak i zróżnicowane, choć nie od razu dla każdego zauważalne. Dla obserwatora z zewnątrz najdziwniejsze w tym wszystkim jest chyba to, że najczęściej nie ma to nic wspólnego z erotyką. Jednym z najlepiej znanych objawów takich „przebieranek” jest cosplay (ang. costume – strój, play – gra), czyli „odgrywanie ról”, polegające na przebieraniu się za ulubione postacie z komiksów, filmów, gier i gwiazd estrady. I bynajmniej nie są to tylko zabawy nastoletniej młodzieży, uskuteczniane w zamkniętym gronie. To zjawisko widać na tokijskich ulicach na każdym niemal kroku, choć oczywiście są miejsca w których występuje ono sporadycznie oraz takie, gdzie zauważa się je znacznie częściej.

No dobrze, cosplay to jedno, ale jak odebrać mężczyznę ubranego tak po prostu w kobiece ciuchy, poruszającego się w środku dnia po ulicach stolicy Japonii? – Choć komentarze bywają różne, to można powiedzieć, że Japończycy nie mają z tym problemu – uśmiecha się mój japoński znajomy. – Generalnie dziwią się tylko turyści, a i to też wyłącznie ci, którzy zetknęli się z tym zjawiskiem po raz pierwszy – wyjaśnia. I faktycznie, pamiętając własne doświadczenia, całkowicie się z nim zgadzam. W kolorowej, japońskiej, zwłaszcza tokijskiej rzeczywistości, gdzie najróżniejsze przebieranki są normą, nikomu nie sprawia problemu, że ktoś może woleć sukienkę zamiast spodni nie zważając na swoją płeć. – Jeśli spojrzeć na to z kulturowego i historycznego punktu widzenia, to w sumie kimonom nie tak daleko do sukienek, a przecież w Japonii noszą je wszyscy, bez względu na płeć – dodaje. – Niektórzy obcokrajowcy myślą, że gdy mężczyzna ubierze się w sukienkę, to z miejsca świadczy to o jego preferencjach seksualnych, nic bardziej mylnego – uśmiecha się. Faktycznie, spacerując ulicami tokijskiej dzielnicy Shibuya rozglądam się wokół, bez problemu odnajdując mężczyzn w różnym wieku, choć głównie młodych, noszących elementy garderoby powszechnie u nas uważane za kobiece: różowe sweterki, damskie torebki, a nawet buty na obcasie, czy też męskie staniki. Dziwne? Ależ skąd, nie tutaj. Japońska swoboda w doborze odzieży jest fascynująca.




Uniformizacja


Nie ma się jednak co łudzić, że w tak sztywnych strukturach społecznych jak japońskie, dowolność w doborze stroju nie ma żadnych granic. Mundurki są tu bowiem wszechobecne: w szkołach, firmach i we wszelkiego rodzaju instytucjach. – W Japonii to w co się ubierasz określa twój status społeczny, a to jest bardzo istotna kwestia dla każdego Japończyka – wyjaśnia mi znajoma Japonka. Mimo to, nawet w temacie tak pozornie nudnym jak mundurki, Japończycy wykazali się niezwykłą kreatywnością. Japońskie uniformy bowiem nie są jednolite i nudne, a każda szanująca się firma lub szkoła dokłada wszelkich starań, aby ich stroje były eleganckie i oryginalne. – Istnieją oczywiście pewne ogólne schematy i tak na przykład uniformy pracowników linii lotniczych będą do siebie podobne, jednak nadal dba się o to, aby były oryginalne i modne – wyjaśnia mi moja japońska znajoma, pokazując katalogi mody z uniformami dla różnych grup docelowych. – Nie wszystkie szkoły w Japonii również wymagają jednolitego umundurowania, pozostawiając młodzieży spore pole do popisu, na co natychmiast zareagował rynek – pokazuje mi opasły katalog mundurków szkolnych, przeznaczonych dla uczniów gimnazjów i szkół średnich. Mimo, że mundurki składają się w sumie z tych samych elementów, ich różnorodność oszałamia.





Kimono i jeansy


Japończycy uwielbiają kopiować i przerabiać cudze pomysły, jednak nie byliby sobą, gdyby nie sięgali również do rodzimego wzornictwa. Podczas gdy u nas tradycyjne stroje, kroje i wzory już dawno odeszły w zapomnienie, Japończycy bawią się nimi na wszystkie możliwe sposoby. I nie ogranicza się to bynajmniej do okazjonalnego noszenia kimon. W tym kraju nawet stroje młodzieżowe kipią od tradycyjnych wzorów. – Rozejrzyj się wokoło – zachęca mój japoński przewodnik po modzie i trendach, gdy zagłębiamy się w sławnym tokijskim targu Ameyayokocho w klasycznej dzielnicy Ueno. – Spójrz jak wiele młodzieżowych ciuchów powstało z inspiracji japońskim kimonem: dżinsy, czapki z daszkiem, buty sportowe, kurtki, wszędzie można dostrzec tradycyjne japońskie wzory znane z klasycznych kimon i drzeworytów – mówi, wskazując ręką na rozlokowane wokół stoiska. Faktycznie, wybór mody pełnej klasycznych inspiracji jest tu wyraźnie zauważalny. Przeciętny japoński klient może wybierać w tak dużym asortymencie, że chwilami zastanawiam się, jak mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni odnajdują się w takim zalewie kreatywności. Ale oni na tym nie poprzestają.



Kimono i gadżety


Zatapiając się w oceanie japońskiej elektroniki w tokijskiej dzielnicy Akihabara, wpadamy na całą rzeszę gadżetów i osprzętu inspirowanego tradycyjnymi wzorami: aplikacje na telefony, tablety i komputery, wszelkiego rodzaju futerały i stylowe edycje sprzętu elektronicznego. Zwłaszcza wszelkiego rodzaju telefony komórkowe stały się obiektem swoistych przebieranek. – Spójrz, to całe działy w sklepach z gadżetami, poświęcone wyłącznie ozdobom na telefony – pokazuje mi mój japoński znajomy. Fakt, roi się tu od najróżniejszych plastikowych naklejek, które pozwalają przemienić swój zwykły smartfon w niezwykłe dzieło sztuki. A co znamienne, dominują tu przede wszystkim wzory tradycyjne, przywodzące na myśl kimona, malowidła ścienne, czy też drzeworyty. Tradycja i popkultura podały sobie dłonie.



Kimono i dłonie


Dłonie Japończyków również stały się swoistym łącznikiem pomiędzy ludzkim ciałem i technologią, bowiem podobnie jak używane na co dzień gadżety, również one stają się często obiektami poddawanymi równie fantazyjnym zdobniczym zabiegom. Młodzi tokijczycy z niezwykłą łatwością ozdabiają swoje palce i paznokcie, powodując że w pewien sposób ich dłonie wizualnie stają się częścią przedmiotów, których na co dzień używają. Tutaj również bardzo często motywami zdobniczymi są tradycyjne, japońskie wzory.  – Wszyscy twoi rówieśnicy tak bogato ozdabiają swoje paznokcie? – pytam jednej z japońskich nastolatek, patrząc jak przymierza kolejne naklejane dodatki. – Jasne, głównie moje rówieśniczki, ale na przykład moja mama też bardzo je lubi – dodaje i obie z koleżanką zachwycają się obserwując swojego kolegę, który umieszcza główkę chińskiego smoka na jednym ze swoich paznokci. To nawet pasuje do jego baseballówki przyozdobionej takim samym motywem. Tradycyjna Japonia jest tu wszędzie.


Kimono i kimono


Jednym z najbardziej niesamowitych przykładów adaptacji tradycyjnego wzornictwa we współczesnej modzie japońskiej, są oczywiście kimona. Te niezwykle piękne w swej prostocie twory tutejszych mistrzów, stały się również podstawą do stworzenia zupełnie nowych projektów, bazujących na tym podstawowym wzorze. Dzisiaj japońskie kimono robi furorę w najróżniejszych wariacjach, od damskich bluzek, po bajeczne kreacje w klimatach fantasy. Te ostatnie oczywiście znajdują swoje odbicie w modzie ulicznej, zwłaszcza w młodzieżowej dzielnicy Harajuku w Tokio, gdzie na popularnym moście Jingu w prawie każde niedzielne popołudnie, zbierają się młodzi ludzie, aby zaprezentować swoje niezwykłe stroje. A zatem, mimo że na japońskich ulicach coraz rzadziej można dostrzec tradycyjne japońskie kimona, to jednak ich duch przetrwał, przeniknął do współczesnej mody.

1 komentarz:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń