JOF02 :: 19 :: Naturalne parkowanie

17:53:00 MrJedi 3 Comments




Mimo, że Japonia w XX wieku została zalana nieprawdopodobną ilością betonu, Japończycy nie przestali kochać natury. Parki, ogrody, miniaturowe ogródki, umieszczane nawet na najmniejszych skrawkach ziemi w zatłoczonym Tokio, to absolutna norma. Zieleń w Japonii można łatwo znaleźć absolutnie wszędzie, bez względu na to, czy znajdujemy się w wielkim mieście, czy w mniejszych miejscowościach. Jeśli chodzi o projektowanie wszelkiego rodzaju parków i ogrodów, Japończycy osiągnęli w tej dziedzinie absolutne mistrzostwo, tworząc oazy zieleni w najróżniejszych formach, od naturalnych parków, wyglądających niczym wycięte kawałki surowych terenów leśnych, po uporządkowane do najmniejszego detalu ogrody zen.

Nie pierwszy i nie ostatni raz wybieramy się do zielonych części Tokio i okolic. Tym razem odwiedzimy dwa dosyć różne, zielone miejsca. Będzie to powstała w XIV wieku świątynia zen Hokokuji w Kamakura wraz ze znajdującym się na jej terenie 500-letnim laskiem bambusowym oraz niezwykły miejski park w samym środku Tokio, wpasowany pomiędzy strzeliste wieżowce. Dla każdego coś miłego. A zatem, miłego parkowania.









3 komentarze:

JOF02 :: 18 :: Tokijski szwendacz 02

17:26:00 MrJedi 3 Comments




Och, nocne Tokio. Dopiero wtedy można ujrzeć tą niezwykłą metropolię w prawdziwym świetle. To miasto właśnie wtedy odsłania swą prawdziwą naturę, miejsca pełnego poukrywanych atrakcji, niespodzianek, zakamarków. Nie w tym rzecz, że za dnia ich brakuje. Rzecz w tym, że po zmroku to miasto wychodzi z ukrycia i oddaje nam to, co w sobie skrywa najlepszego.

W kolejnych częściach "Tokijskiego szwendacza" ujrzymy o wiele więcej nocnego Tokio, centrów pełnych kolorowych świateł, ale również tych bardziej nastrojowych zakamarków, które nie mniej kuszą, niż zalane kolorowymi światłami i dźwiękami centra tokijskich dzielnic.

Tutaj należałoby wyjaśnić jeszcze jedną rzecz. Tokio nie ma centrum. Pomijając to tradycyjne, którym jest Pałac Cesarski, ale ono jest nieistotne z praktycznego punktu widzenia. Tokio składa się z dzielnic, przez niektórych zwanymi miasteczkami, przez innych wioskami, niemniej jednak chodzi o to samo. Każda z dzielnic jest integralną częścią Tokio, ale jednocześnie osobną komórką, posiadającą własną specyfikę, objawiającą się na wielu płaszczyznach: rodzajem zabudowy, doborem dominujących sklepów i punktów usługowych, klasą hoteli, rozrywek i kuchni.

Każda z tokijskich dzielnic ma swoje własne centrum, znajdujące się wokół głównej stacji kolejowej. Zasada jest mniej więcej taka, że czym dalej od stacji, tym mniej sklepów, restauracji i wszelkich przybytków rozrywki. Oczywiście nie dotyczy to dzielnic, które są w całości nastawione na rozrywkę, bo tutaj skala jest o wiele większa. Jedne dzielnice osiągają pełnię aktywności za dnia, inne wieczorami i nocą, a niektóre funkcjonują na pełnych obrotach całą dobę. To, co zobaczycie w naszych filmach, to tylko blady przedsmak tego, co oferuje to miasto.








Inna rzecz, że nasze szwendanie nie ma polegać na tym, aby pokazywać wszystko, zresztą to jest niemożliwe w jednym, nawet najdłuższym filmie, a raczej na tym, aby zwolnić, usiąść i poprzyglądać się, jak funkcjonują mieszkańcy tej metropolii, która mimo swej potęgi, posiada klimat zupełnie inny, niż by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać. Na filmie ujrzymy miejsca, które pokazują, jak klimatycznym i kameralnym miejscem jest Tokio. I wcale nie trzeba tych miejsc specjalnie szukać, one są wszędzie i co zadziwiające, jest ich nie mniej, niż tych zatłoczonych centrów dzielnic. Wystarczy skręcić w dowolną uliczkę, aby nagle znaleźć się w cichym i prawie pustym zakątku. To naprawdę fantastyczna rzecz. Oto słynna japońska umiejętność płynnego łączenia skrajności.

No dobrze, dosyć tego gadania. Zapraszam na kolejną porcję szwendania po ulicach Tokio. Usiądźcie wygodnie i dajcie się porwać magii tego miejsca.





3 komentarze:

JOF02 :: 18 :: Tokijski szwendacz 01

18:10:00 MrJedi 2 Comments



Szwendanie się po Tokio jest jak nie kończące się odpakowywanie wciąż nowych prezentów, pojawiających się niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pod rozłożystą, pachnącą lasem choinką. Znacie to uczucie? To naładowane dziwnym napięciem wrażenie, że za chwilę zdarzy się coś wspaniałego. I mniej więcej właśnie tak działa na mnie to miasto. Gdziekolwiek bym nie był. O każdej porze dnia i nocy. Ten miejski labirynt pełen niespodzianek pochłania mnie bez reszty.

Odcinek, który tu prezentuję, jest chyba najbardziej "naturalnym" filmem, jaki dotąd powstał w naszej serii, bo pozwala poczuć Tokio takim, jakie jest ono naprawdę. Nie łudźcie się jednak, że to wszystko, co ma do zaoferowania to miasto. To zaledwie blade preview. Niewiele jednak więcej można zrobić, dzisiejsza technologia bowiem jeszcze nie pozwala nagrywać emocji i zapachów oraz patrzeć na świat w tak obszerny sposób, jak czynimy to własnymi oczami, a zatem ta "filmowa miejska impresja" musi na razie wystarczyć. Mam nadzieję, że udało mi się przekazać choć odrobinę wrażeń, jakich doświadcza się, będąc tam osobiście.






Przedstawiony w tym odcinku obraz Tokio jest surowy, ale jednak nie do końca, bo nie byłem się w stanie chwilami powstrzymać, aby nieco nie podkręcić emocji w odpowiednich momentach, podkreślając klimat danego miejsca, czy też zjawiska odrobiną muzyki i dodatkowego montażu. Całość jest również wzbogacona licznymi komentarzami, które nie zawsze mają za zadanie przekazać jakieś informacje, ale raczej emocje, wrażenia, klimat. Nie oczekujcie tu również jakiejś dynamicznej akcji, lecz wygodnie usiądźcie, rozluźnijcie się i dajcie się delikatnie porwać temu miastu. Postarajcie się je wyczuć poprzez wyświetlany na monitorze obraz.

Oto pierwsza porcja odcinka 18, składająca się z trzech ok. półgodzinnych części. Będziemy się tu głównie poruszać po Tokio podczas dnia, przede wszystkim ulicami, ale zajrzymy na chwilę również w różne zakamarki. Podróż zaczniemy od niepozornej dzielnicy Sangen-jaya, aby potem poskakać po różnych ciekawych miejscach, takich jak: Shibuya, Akihabara, Harajuku, Ginza, Minami-senju czy Ikebukuro. Poobserwujemy codzienną miejską krzątaninę i przepływający arteriami tego miasta kolorowy tłum ludzi. Po prostu, poszwendamy się. Zapraszam.










2 komentarze: